Mińsk przejmuje Eurowizję Junior! Albania otworzy sezon, a San Marino szykuje rewolucję!

Wczoraj wieczorem EBU ogłosiła, że zniesiona została zasada „first refusal” polegająca na priorytetowym przekazaniu prawa do organizacji kolejnej Eurowizji Junior państwu, które konkurs wygrało. W zamian za to zorganizowano konkurs dla wszystkich zainteresowanych nadawców i już wybrano organizatora kolejnej edycji – show odbędzie się w Mińsku, stolicy Białorusi, a organizatorem będzie telewizja BTRC. Nie wiadomo ilu nadawców wyraziło chęć przygotowywania imprezy oraz jakimi kryteriami się kierowano. Głównym argumentem za zmianami w wyborze gospodarza JESC był czas – EBU chce zapewnić nadawcy dłuższy okres na przygotowania. Fani Eurowizji jak zawsze na bieżąco komentowali sytuację i pojawiły się różnego rodzaju teorie tłumaczące działania EBU. Mówi się, że Unia nie chce mieć takich problemów jak w momencie, gdy Eurowizję 2017 organizowała Ukraina i dochodziło do licznych spóźnień i nerwowych sytuacji. Być może dotyczy to też przygotowań Gruzinów do JESC, jednak tego oficjalnie na pewno się nie dowiemy. Niektórzy twierdzą, że do konkursu na organizatora zgłosiły się jedynie Białoruś i Rosja, więc EBU, nie chcąc narazić się na krytykę, zdecydowała o wyborze Mińska. Są też głosy obawiające się, że tego rodzaju format wyboru organizatora jest aktualnie testowany i będzie wykorzystany podczas „dorosłej” Eurowizji.

Olga Shylager z BTRC zapewnia, że Białoruś jest w pełni przygotowania na organizację Eurowizji Junior. Nie trzeba budować hali, reorganizować infrastruktury, wszystko jest przygotowane, zresztą przedstawiciele telewizji chętnie przypominają, że kraj był już gospodarzem tej imprezy w 2010 roku. Gennady Davydko dodaje, że BTRC ma doświadczenie w organizacji wielu muzyczno-rozrywkowych konkursów, zapewnia też, że poprawione zostaną wszelkie kwestie techniczne, które szwankowały, gdy konkurs pierwszy raz trafił do naszych wschodnich sąsiadów. Wkrótce rozpoczną się prace nad stworzeniem oficjalnego logo i hasła konkursu.

Najpewniej to Albania znów otworzy sezon preselekcyjny Eurowizji 2018. Preselekcje w formie Festivali i Kenges odbędą się w Tiranie w dniach 21-23 grudnia i składać się będą z dwóch półfinałów i finału. Nie znamy jeszcze dokładnego formatu, ale pewne jest, że konkurs poprowadzi Adi Krasta, który ostatni raz pełnił rolę gospodarza w 2006 roku. Zgłoszenia do FiK ruszą 2 listopada i zakończą się 10 listopada. Wszystkie utwory muszą być zaśpiewane po albańsku i nie mogą trwać dłużej niż 4 minuty. Chociaż główne zasady się nie zmieniają, to jednak sam festiwal wciąż się rozwija, a rok temu mogliśmy zaobserwować już nawet znamiona televotingu w postaci głosowania internetowego. Było też głosowanie przedstawicieli diaspory poprzez komunikator. Czy w kolejnej edycji RTSH w końcu zdecyduje się na uruchomienie prawdziwego głosowania widzów w systemie audiotele? Byłaby to prawdziwa rewolucja!

Rewolucyjny projekt, którego nigdy nie widziano – tak swój pomysł na Eurowizję zapowiada telewizja SMRTV z San Marino. Już jutro w Rzymie odbędzie się konferencja prasowa, podczas której przedstawiciele nadawcy mają ogłosić, jakie decyzje podjęli ws. konkursu. To, że mają jakiś pomysł, nie znaczy jeszcze, że wystartują w Lizbonie. Na ten moment nie wiadomo o co chodzi, ale fani konkursu jak zwykle mają głowę pełną pomysłów. Wśród domysłów znaleźć można wariant, w którym to Jimmy Willson zdecydował się sam opłacić start kraju w konkursie i ponownie wziąć w nim udział. Być może San Marino zrealizuje jeden ze swoich „szalonych” pomysłów, o których mówiono wcześniej – wysłanie Lys Assii albo zorganizowanie wspólnej reprezentacji z Luksemburgiem poprzez wysłanie duetu wokalistów z tych dwóch państw. Fakt, że San Marino jest ostatnim „małym” państwem rywalizującym w ESC jest mocno podkreślane w zapowiedziach konferencji. Kto wie, może SMRTV chce wspólnej reprezentacji wszystkich małych krajów Europy? Byłby to na pewno ciekawy pomysł!

O tym, że Serbia powinna wrócić do preselekcji narodowych mówiło się w tym kraju już od dawna, ale teraz RTS faktycznie przymierza się do reaktywacji Beoviziji i już zdobył poklask wielu znanych osobistości świata muzyki. Vladimir Graić Graja, kompozytor „Molitvy” uważa, że Beovizija zawsze była ważnym wydarzeniem i warto, by została wznowiona. Na pewno pozwoli to na rozwój muzyki pop w kraju – twierdzi Saša Milošević Mare, któremu marzy się telewizyjny festiwal z 16-20 nowymi piosenkami popowymi, które mogłyby się stać przebojami w Serbii. Lena Kovačević także cieszy się z powrotu preselekcji narodowych bo uważa, że zawody muzyczne, w których decyduje publiczność, zawsze są najciekawsze. Popularny muzyk folkowy - Biljana Krstić – przyznaje, że nie podobał jej się dotychczasowy sposób wyboru reprezentanta kraju – wybory wewnętrzne były utrzymywane w sekrecie i w ten sposób RTS irytowało fanów konkursu, widzów oraz muzyków. Wypowiedział się także piosenkarz Aleksa Jelić, który dwukrotnie startował w preselekcjach i w 2008 roku zajął 2. miejsce. Nie wiadomo jednak dlaczego wokalista bardzo gorzko wspomina swój udział w konkursie i nie ma ochoty się wypowiadać, ani tym bardziej ponownie startować w walce o ESC.

,,,,,,

  • RSS