Nowe fakty o kandydaturze Santa Maria de Feira! Czy Kosowo zadebiutuje w 2018 roku? Ile kosztowała Eurowizja w Kijowie? Echa afery z gołą pupą!

Za wcześnie pochwalono telewizję RTP za szybką decyzję o organizacji Eurowizji 2018 w Lizbonie. Teraz Portugalczycy wycofują się z tych deklaracji i nadal podkreślają, że miejsce nie zostało ustalone. Wśród kandydatów są Lizbona (MEO Arena), Guimares, Faro oraz Santa Maria de Feira. Chociaż od początku ignorowano konkurentów stolicy, teraz do gry wkracza Porto, którego władze stoją za kandydaturą Santa Maria de Feira, oddalonego 25 kilometrów od drugiego największego miasta Portugalii. Wcześniej informowano, że Santa Maria de Feira nie ma odpowiedniej hali, teraz jednak pojawiły się informacje, że kompleks Europarque (zbudowany w 1995) posiada pawilon na 11 tys. widzów, co odpowiadałoby potrzebom EBU i RTP. Nie wiadomo jednak, czy w przypadku wygranej tej kandydatury miastem-gospodarzem będzie Santa Maria de Feira czy Porto. Póki co nie wiemy, kiedy ostateczna decyzja zostanie podjęta. W połowie czerwca poznać mamy natomiast termin przyszłorocznego konkursu.

Poza Kazachstanem, nadzieję na debiut podczas ESC 2018 ma Kosowo, a telewizja publiczna RTK jak co roku rozpoczęła promocję tej idei w mediach lokalnych. Czy to najnowsze państwo Europy w jakikolwiek sposób przybliżyło się Eurowizji przez ten rok? Kosowo nadal nie jest członkiem ONZ, w związku z tym nie może zostać członkiem Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego i co za tym idzie nie otrzyma statusu aktywnego członka Europejskiej Unii Nadawców, chociaż w końcu kraj otrzymał swój własny prefiks i niezależną sieć telefoniczną więc mieszkańcy tego państwa mogliby uczestniczyć w televotingu (czego nadal nie może zrobić San Marino, którego sieć telefoniczna jest zintegrowana z włoską). Chociaż Portugalia uznała niepodległość Kosowa, a nadawca RTK ma (ponoć) poparcie państw regionu, to szanse na debiut podczas ESC 2018 są znikome. Jak podają media lokalne, przeciwne uczestnictwu Kosowa w Eurowizji są Serbia i Bośnia, które jedyne z krajów b. Jugosławii nie uznały niepodległości. Nie są jednak w eurowizyjnej Europie odosobnione – Kosowa nie uznają też Hiszpania, Rosja, Białoruś, Ukraina, Słowacja, Rumunia, Mołdawia, Grecja, Cypr oraz trzy małe kraje kaukaskie.

Media ukraińskie podały ostatnio sporo informacji dotyczących kosztu organizacji Eurowizji 2017 w Kijowie. Chociaż planowano na konkurs wydać 15 mln euro, szacuje się, że łącznie zapłacono ponad 18 mln. Ponad 2,5 mln kosztowało oświetlenie, ponad 2,1 mln scena oraz wszelkiego rodzaju projektory LED i ekrany. 913 tys. zapłacono za produkcję tv, 784 tys. za trybuny, ponad 679 tys. euro za loty służbowe, 530 tys. za wyświetlanie wizualizacji na ekranach LED, 529 tys. na promocję konkursu i 484 tys. za system kamer bezpieczeństwa. Organizacja imprezy otwarcia i spaceru po czerwonym dywanie kosztowała ok. 20 tys. euro, honorarium Jamali aż 32 tys. euro, Ruslany 13 tys. euro, a ONUKI tylko 1,5 tys. euro.

Na jaw wychodzą kolejne problemy i błędy związane z organizacją Eurowizji na Ukrainie. Po tym jak okazało się, że gościem Interval Act miała być Lady Gaga, niedawno podano, że prowadzącą ESC miała być…Milla Jovovich, serbsko-rosyjska aktorka urodzona w Kijowie. Sporo tajemnic Eurowizji zdradza producent Jamali, który jest wściekły na organizatorów za dopuszczenie do popsucia finałowego występu zwyciężczyni ESC 2016. Przypomnę, że podczas wykonywania utworu „I believe in you” na scenę wskoczył Vitaliy Sediuk i pokazał wszystkim gołą pupę stojąc przed Jamalą. Igor Tarnopolski uważa, że jest to wina zbyt słabej ochrony – twierdzi, że w trakcie show ten element sceny był otoczony jedynie przez czterech ochroniarzy. Co istotne, telewizja ukraińska oraz EBU nie chcą wziąć odpowiedzialności za całą sytuację, chociaż Tarnopolski uważa, że Jamali należy się zadośćuczynienie. Jej półfinałowy występ został przez stację ukraińską pokryty reklamami, a finałowy został popsuty przez intruza więc praktycznie nikt nie dyskutował o nowych piosenkach wokalistki tylko o pupie Sediuka.

To nie koniec! Okazuje się, że team złożony z Ruslany, jej męża i paru innych istotnych osób bardzo długo oponował przeciwko logo i hasłu Eurowizji 2017. Ruslana nie godziła się na „Celebrate diversity” ze względu na aktualną sytuację polityczną Ukrainy. „Nie można celebrować różnorodności w kraju, w którym z powodu wojny z Rosją zginęło 10 tys. ludzi” – twierdziła zwyciężczyni z 2004 roku. Krytykowano też logo oraz kolorystykę, która kojarzyła się z barwami flagi Rosji czy nawet z wieżyczkami Soboru Wasyla Błogosławionego w Moskwie. Ekipa Ruslany zapoponowała zupełnie inne logo oraz dość zbliżone hasło: „Celebrate the extraordinary„. Logo miało się składać z trzech figur w kolorach żółtym, niebieskim i czerwonym. Oczywiście koncepcja nie została wykorzystana, ale już w trakcie sezonu eurowizyjnego w Kijowie organizatorzy dokonali zmian w kolorystyce loga – czerwono-czarno-niebieskie zostało wycofane, a zamiast niego pojawiły się barwy niebiesko-żółte, takie jak flaga Ukrainy.

źródło: eurovoix, eurodiena, eurosong.hr

,,
One comment on “Nowe fakty o kandydaturze Santa Maria de Feira! Czy Kosowo zadebiutuje w 2018 roku? Ile kosztowała Eurowizja w Kijowie? Echa afery z gołą pupą!
  1. „finałowy [występ] został popsuty przez intruza więc praktycznie nikt nie dyskutował o nowych piosenkach wokalistki tylko o pupie Sediuka”

    Osobiście uważam, że pupa Sediuka była ciekawsza niż występ Jamali, ale może to tylko ja. Poza tym, to też może być dobra reklama :D

Komentarze są wyłączone


  • RSS