Polska wystartuje w kolejnych konkursach Eurowizji? Niemcy, Włochy, Szwecja, Dania – jakie reakcje? Lizbona bez konkurencji

W opublikowanym wstępnym planie programowym TVP1 na rok 2018 znalazło się miejsce dla transmisji wszystkich trzech części Eurowizji 2018 (dwóch półfinałów oraz finału), Junior Eurowizji 2018 (zarówno transmisji jak i godzinnego skrótu) oraz Krajowych Eliminacji do tych konkursów. Według tego planu reprezentanta Polski do Lizbony wybralibyśmy w lutym 2018, z kolei reprezentanta na JESC w 2018 w październiku. Oczywiście to dobra wiadomość, że polski nadawca już teraz rezerwuje sobie czas antenowy dla wszystkich tych imprez, ale należy pamiętać, że do oficjalnego potwierdzenia udziału pozostało jeszcze sporo czasu i wiele może się zmienić. Dla przykładu: w planie programowym na rok 2017 nie ma mowy o udziale w Junior Eurowizji 2017 w Tbilisi, ale skoro TVP planuje start w 2018 to zapewne swojego reprezentanta do Gruzji też wyśle. Obecność Krajowych Eliminacji w planie programowych także nie wyklucza zmiany metody selekcji na np. wewnętrzną, zwłaszcza, że coraz więcej fanów ma nadzieję, że TVP znów wyłoni reprezentanta za zamkniętymi drzwiami, by postawić na bardziej znane nazwisko i skupić się na przygotowaniu naprawdę dobrego utworu.

Na szczęście w mediach polskich tylko sporadycznie pojawiają się artykuły negatywnie oceniające udział Kasi Moś w tegorocznym show. W większości przypadków media podkreślają talent wokalistki, jej urodę oraz to, że wykonywała trudny utwór i miała problemy zdrowotne. Często podkreślane jest to, że powinniśmy być z niej dumni i że 22. miejsce w finale to nie jest porażka. Niestety są też artykuły pokazujące, że Kasia Moś zajęła jedno z „najgorszych w historii” miejsc dla Polski czy swoim udziałem wpłynęła na spadek oglądalności show. „Targają mną mieszane uczucia, z jednej strony jestem przeszczęśliwa i dumna, że udało się osiągnąć najważniejszy cel, jakim było wejście do finału. Z drugiej strony jest mi przykro, ponieważ, wiem, że wykonałam swoją pracę w 100 %, zaśpiewałam najlepiej jak potrafię, jestem z występu bardzo zadowolona i tak po ludzku liczyłam na wyższe miejsce w finale” – napisała Polka na swoim Facebooku. Przypominam, że już 1 czerwca w warszawskim klubie „Progresja” odbędzie się koncert Kasi Moś – bilety w cenie 50 zł lub 100 zł (VIP) dostępne są TUTAJ.

Chociaż Polska zajęła w finale słabsze miejsce niż oczekiwano, TVP raczej nie wycofa się z imprezy. Podobnie zrobią Niemcy. Reprezentantka naszych sąsiadów może mieć powody do zadowolenia, bo nie była ostatnia, jednak 25. miejsce to na pewno nie jest szczyt jej marzeń. Nadawca ARD uważa jednak, że wycofanie się z Eurowizji nie wchodzi w grę – zamiast odpuszczać, trzeba na nowo przemyśleć strategię i proces selekcji reprezentanta. W Danii nadawca DR jest zadowolony z awansu Anji Nissen do finału ale rozczarowany niskim rezultatem w sobotnim koncercie. Podkreśla, że reprezentantka kraju była fantastyczna na scenie. Włosi mają natomiast w planach zarówno zwiększyć zakres promowania Eurowizji w kraju i wśród lokalnych artystów ale też zbliżyć poziom technologiczny Sanremo do samej Eurowizji. Telewizja RAI ma nadzieję, że wszyscy uczestnicy festiwalu Sanremo będą widzieć potencjał w uczestnictwie w Eurowizji i że w końcu uda się międzynarodowy konkurs sprowadzić do Italii. Są plany by przenieść festiwal Sanremo na większą scenę. Taka zmiana nastawienia Włochów jest ogromnym powodem do radości! Zachwyceni są też Mołdawianie – prezydent tego kraju przyznał, że SunStroke Project są dla niego  zwycięzcami Eurowizji, bo dali obywatelom Mołdawii wiele radości i dumy ze swojego kraju. Członkowie formacji dostaną też specjalne odznaczenia państwowe. Z udziału w Eurowizji 2017 zadowoleni są Chorwaci – ponad 666 tys. widzów śledziło finał konkursu z udziałem Jacquesa Houdeka. W Szwecji oglądalność finału spadła o ok. 800 tys. w porównaniu do ubiegłego roku gdy kraj był gospodarzem imprezy. W tym roku finał śledziło 2,85 mln widzów, pierwszy półfinał 1,3 mln, a drugi 887 tys. widzów.

Chociaż wczoraj Lizbona została już nazwana miastem-gospodarzem Eurowizji 2018, to jednak trzy inne miasta Portugalii mają nadal nadzieję na uruchomienie specjalnego procesu wyboru, tak jak to miało miejsce w Szwecji czy na Ukrainie. Niestety, te trzy miasta i tak nie miałyby szans w starciu z Lizboną. Guimardes nie ma dostępu do międzynarodowego lotniska, z kolei Santa Maria da Feira jest oddalona od lotniska w Porto o 45 kilometrów. Trzecim miastem, które chciałoby ogranizować Eurowizję jest Faro – niestety aktualnie nie ma tam odpowiedniej hali. Lizbonie mógłaby zagrozić jedynie propozycja miasta Porto, jednak pech chciał, że wczoraj rozpoczęto dwuletnią renowację obiektu Pavilhao Rosa Mota, więc Porto przez dwa najbliższe lata na pewno Eurowizji nie zorganizuje.

fot. Fakt/Eurovision.tv

,,,,

  • RSS