Kasia Moś i Martina Barta jako jedyne odwiedziły wszystkie eurowizyjne imprezy! Sezon promocyjny zakończony – pora na próby w Kijowie!

Wczoraj późnym wieczorem odbyła się ostatnia z imprez eurowizyjnych tego sezonu – „Eurovision Spain Pre-Party”. Udział w niej wzięło ponad 20 uczestników tegorocznego konkursu, a dla widzów goście przygotowali wiele niespodzianek. Kasia Moś poza „Flashlight” wykonała cover utworu „Natural Woman”, Manel Navarro zaśpiewał „Free Falling” z Robinem Bengtssonem i „Shape of you” z Kristianem Kostovem, Tamara z Gruzji przygotowała cover „Rise like a Phoenix”, a Timebelle wykonali „Singing about love”, czyli ich utwór z wcześniejszych preselekcji szwajcarskich. Wszystkie nagrania występów znaleźć można m.in. na kanale YouTube ESCkaz. Sezon imprez za nami – najbardziej wytrwałe w boju okazały się Martina Barta z Czech i Kasia Moś z Polski, które odwiedziły wszystkie imprezy – na Łotwie, w Hiszpanii, Izraelu, Wielkiej Brytanii i Holandii. Wokalistki spotkają się jeszcze raz – 20 kwietnia w Pradze podczas koncertu „Eurovision meets jazz”. Jedynymi reprezentantami, którzy nie pojawili się na żadnej imprezie promocyjnej są wokaliści z Australii, Portugalii, Grecji, Islandii, Chorwacji i Estonii. Isaiah i Svala tłumaczyli się odległościami i kosztami – reprezentantka Islandii przebywa aktualnie w USA. Portugalczyk uznał, że chce się bardzo dobrze przygotować do występu, więc nie planował udziału w żadnym koncercie. Dlaczego przedstawiciele Grecji, Chorwacji i Estonii nie zaprezentowali się fanom? Nie wiadomo….

Nie tylko we Francji Eurowizja transmitowana będzie w kinach. Dzięki współpracy KinePolis Antwerp i OGAE Belgia udało się zorganizować transmisję konkursu w tym kinie. Wejściówka kosztować będzie 25EUR, a dla członków OGAE będzie tańsza o 2 EUR. Kinepolis pokaże jedynie finał Eurowizji, ale wszyscy mają nadzieję, że Belgia w tym finale się znajdzie. W Polsce co prawda konkurs do kin jeszcze nie trafił, ale z inicjatywy fanów Eurowizji show będzie można zapewne oglądać (w gronie miłośników konkursu) w Krakowie – organizatorzy eventu o szczegółach poinformują później. Coraz częściej oglądanie Eurowizji staje się dla Polaków okazją do wpólnej zabawy i rozrywki (tak jak jest to praktykowane np. w Szwecji czy Wielkiej Brytanii od wielu lat) – chodzi nie tylko o kibicowanie rodakom, ale też o np. typowanie zwycięzcy czy dzielenie się swoim rankingiem. O tym, w jaki sposób zrobić udaną imprezę połączoną z oglądaniem Eurowizji napiszę już niebawem!

Kasia Moś swoją pierwszą próbę techniczną będzie miała 1 maja o 9:40 czasu polskiego (10:40 czasu ukraińskiego). Pierwsze testy potrwają 30 minut, ale wokalistka (tak jak wszyscy artyści) proszona jest o występ już w stroju scenicznym. Rok temu nie było to wymagane podczas pierwszej próby. Nadal pierwsze próby techniczne nie będą dostępne dla dziennikarzy – będzie je można śledzić z Centrum Prasowego, a na teren IEC i pod scenę prasa będzie mogła wejść dopiero 4 maja, gdy ruszy druga tura prób technicznych. Podobnie jak rok temu, podczas półfinałów zaprezentowane zostaną fragmenty występów scenicznych krajów Big5+Organizatora. Prezentacje te zostaną nagrane podczas jurorskiej próby generalnej danego półfinału. W finale przygotowana będzie zaś uroczysta sekwencja otwarcia, zapewne w formie defilady uczestników – będzie to trenowane w piątek 12 maja o 11:30 czasu polskiego. Tego samego dnia EBU i GBP zorganizują konferencję prasową dotyczącą Eurowizji Junior 2017 w Tbilisi.

,,
4 comments on “Kasia Moś i Martina Barta jako jedyne odwiedziły wszystkie eurowizyjne imprezy! Sezon promocyjny zakończony – pora na próby w Kijowie!
  1. Dlaczego niektórzy uczestnicy nie przyjechali na żadną imprezę przedeurowizyjną? Ano może dlatego, że w sumie są to wydarzenia pozbawione większego znaczenia. Przecież tak naprawdę nikt się tym nie interesuje, poza gronem fanów Eurowizji oraz może poza osobami z danego kraju, a nawet może tylko miasta, które siłą rzeczy zauważą to wydarzenie. Oczywiście są to świetne imprezy, bardzo dobre w kwestii promocji (ale tylko wśród fanów!) oraz integracji uczestników i ogólnego środowiska eurowizyjnego. Dobrze jest tam pojechać, ale wcale nie trzeba. Jeśli komuś szkoda kasy, albo czasu, to wcale wiele nie straci, jeśli gdzieś tam nie pojedzie (w kontekście ostatecznych szans na Eurowizji… już może nieco większe znaczenie mają próby, choć też bez przesady, bo w sumie najbardziej liczą się ostateczne występy dla jurorów i widzów).

    Miała się jeszcze odbyć impreza w Moskwie – już wiemy, że chyba się nie odbędzie :) . Ale pamiętam, że Katarzyna Moś miała tam nie jechać, tłumacząc się zbyt późnym terminem, czy jakoś tak… szkoda tylko, że okazuje się, że zaledwie dzień wcześniej ma czas na imprezę w Pradze czeskiej… a inni reprezentanci jakoś nie robili problemów z późnym terminem… :] Wiadomo, że w obecnych warunkach politycznych akurat polski reprezentant nie odwiedzi Rosji, bo… hmmm… powiedzmy, że nie wypada? :) , ale Katarzyna Moś i jej ekipa mogli wymyślić lepsze tłumaczenie… no tak czy siak, temat z głowy, bo moskiewska impreza się nie odbędzie (chyba?).

    • Jeszcze w kwestii ogólnej, jeśli chodzi o imprezy przedeurowizyjne: może miałoby to nieco, podkreślam, NIECO większe znaczenie, gdyby organizatorzy zadbali o nie tylko porządną transmisję internetową (a i z tym są problemy), ale także normalną transmisję w telewizji! A tymczasem, organizatorzy tych imprez działają w tej kwestii adekwatnie do znaczenia tych imprez… no cóż, skoro nie chcą iść do przodu, to trudno – ich sprawa. Sam Konkurs Eurowizji przez to akurat nie ucierpi – choć gdyby ci organizatorzy poszli z tym do przodu, to mógłby sporo zyskać!

  2. Putin się skompromitował dając fatalną piosenkę Julii na Eurowizję a Francesco z Włoch też będzie skompromitowany na scenie eurowizyjnej, do której kompletnie się nie wpasuje. To nie moja wina. To nie ja im kazałem.

  3. Wiele osób które wypowiadają się na temat eurowizyjnego konfliktu rosyjsko – ukraińskiego komentują to twierdząc iż Eurowizja powinna łączyć , a nie dzielić . I mają w sumie racje , bo jakby nie było polityka ma tu duże znaczenie , a tak być nie powinno . Po drugie dużo piosenek jest w języku angielskim . Z jednej strony to dobrze , bo dużo osób zrozumie przesłanie itd , ale z drugiej strony fajnie byłoby posłuchać piosenki w innych jęzkach np : w duńskim , norweskim , szwedzkim , rumuńskim itd . Wtedy piosenka jest bardziej tajemnicza , a czasami nawet może być lepsza niż w wykonaniu angielskim . Popatrzmy chociaż na tegoroczną propozycje Albanii . Moim zdaniem utwór w języku albańskim jest bardzo dobry , natomiast jak usłyszałam wersje angielską to byłam zawiedziona że tak zepsuli całkiem fajny kawałek . A co do Białorusi , to nie wiedziałam że ten język jest bardzo polskiego :D

Komentarze są wyłączone


  • RSS